fbpx

Czy weterynarz może polecać szkodliwy sposób żywienia?


Zdarza się, że opiekunowie pupili czerpią wiedzę na temat żywienia wyłącznie od weterynarza, który kontroluje stan zdrowia ich pupila. Niestety, wiedza medyczna lekarza weterynarii nie zawsze ma pokrycie z aktualnymi badaniami, mówiącymi o racjonalnej diecie zwierząt towarzyszących. W takim razie jakiemu specjaliście należy powierzyć kwestie prawidłowego odżywiania naszych milusińskich?

W tym artykule dowiesz się:

  • Czy to możliwe, że weterynarz może nie znać się na dietetyce?
  • Jak producenci komercyjnych karm zarabiają na niewiedzy i naiwności klientów (w tym weterynarzy)?
  • Co znajduje się w składzie karm najczęściej polecanych przez weterynarzy i dlaczego nie jest to dobry skład?
  • Jak oszczędzać na żywieniu psa i kota, jednocześnie nie szkodząc ich zdrowiu? 

Czy każdy weterynarz zna się na żywieniu?

Odpowiedź mogłaby wydawać się twierdząca. Jednak wbrew pozorom nie zawsze wiedza na temat dietetyki idzie w parze z zawodem weterynarza.

Należy pamiętać, że zawód dietetyka i lekarza to dwa różne kierunki. Dietetyk (zarówno ten ludzki jak i psi/koci) skupia całą uwagę na prawidłowym żywieniu, jak najbardziej dostosowanym do potrzeb danego gatunku.

Lekarz weterynarii natomiast specjalizuje się w leczeniu oraz profilaktyce zwierząt. Nierzadko jest specjalistą od konkretnych chorób, jednak jego wiedza o żywieniu nie musi pokrywać się z prawdą.

Wiedzę odnośnie żywienia możemy czerpać wyłącznie od weterynarza, który rozszerza swoją wiedzę na temat żywienia zwierząt. Podstawą jest świadomość faktu, iż koty i psy są zwierzętami mięsożernymi… i stosowanie się do tej informacji.

Niestety, na dzień dzisiejszy duża ilość lekarzy weterynarii powiela jedynie mity na temat żywienia. Mówią one między innymi, iż dla naszych pupili dobry jest ryż, inne zboża, sucha karma czy wyłącznie ugotowane mięso. Nie ma to oczywiście nic wspólnego z prawdą z perspektywy aktualnym badań odnośnie żywienia.

To, jak dużą wartość posiada to, aby mięso stanowiło podstawę diety mięsożercy możemy Ci zobrazować. Wyobraź sobie weterynarza, który poleca podawanie krowie, koniowi czy innemu bezwzględnemu roślinożercy mięsnej karmy. Zaklina się przy tym, że dana karma jest dobrze zbilansowana i pełnowartościowa. Brzmi dziwnie prawda?

Za mięsożernością kotów przemawia to, iż ich cały układ pokarmowy źle trawi rośliny. Jest przystosowany pod względem głęboko biologicznym do żywienia się mięsem.

Wszystkie zęby zakończone ostrą koroną, brak możliwości żucia (przystosowanie jedynie do siekania/rozszarpywania mięsa)… Pazury i instynkt łowiecki to tylko parę przykładów przystosowania mięsożerców do czerpania z mięsnej diety.

Ważnym aspektem jest to, iż układ pokarmowy mięsożerców jest znacznie krótszy niż u zwierząt roślinożernych czy wszystkożernych. Przykładowo, pokarm roślinny wędrujący przez żołądek i jelita kota nie miałby szansy na prawidłowe trawienie.

Przez to nie dostarczy składników odżywczych. Warto o tym pamiętać, gdy zastanawiamy się czemu nasz kot potrzebuje tak dużo karmy, gdy ma ona mało mięsa. 

Karma o niskiej zawartości mięsa automatycznie powoduje, że kot domaga się więcej jedzenia.

Czemu zatem weterynarze polecają karmy suche, które bardzo często nie mają z mięsem nic wspólnego?

Weterynarze zasługują na nasz szacunek ze względu na swoją wiedzę medyczną. Niestety w kwestii diety spotkamy się z:

1. Brakiem aktualnej wiedzy odnośnie żywienia/dietetyki. Zwłaszcza u weterynarzy starszej daty, ale nie tylko. Brak czasu na pogłębianie wiedzy o zdrowej diecie skutkuje powielaniem mitów, jakoby kot mógł pić mleko czy jeść suchą karmę.

2. Nieprzykładanie uwagi do składników karmy. Kierowanie się jedynie tym, iż karma jest zbilansowana (mimo, że karmy bezmięsne bilansowane są sztucznie, to tak jakby jeść suchy, przetworzony do granic możliwości chleb spryskany suplementami). Stąd przekonanie o słuszności żywienia suchą karmą.

Na studiach weterynaryjnych bardzo mało zajęć opiera się o prawidłową dietetykę zwierząt domowych. Jeśli już występują to są to niestety zajęcia pod patronatem jednej z marek suchych karm…

3. Świadome kierowanie się zyskiem – jak w każdej branży i tu zdarzają się ludzie bezwzględni i okrutni. Lekarze, którzy wiedzą o szkodliwości karm suchych i mimo to dalej ją polecają ze względu na zyski mają wiele za uszami… Więcej o tym fakcie dowiesz się w kolejnym fragmencie artykułu.

Na czym polega współpraca między komercyjną marką, a weterynarzem polecającym karmę?

Producenci słabych karm doskonale wiedzą, że autorytet weterynarza sprawia, iż klienci z chęcią zakupują karmę polecaną w przychodni weterynaryjnej.

Sprzedaż produktu u weterynarza daje korzyści obu stronom. Producenci zyskują klientów, przy okazji oszukując ich co do jakości i zdrowotnych właściwości ich produktu.
Natomiast weterynarze dostają prowizje od sprzedaży oraz coraz to nowszych pacjentów, np. z problemami z nerkami. Sucha karma powoduje mocne odwodnienie organizmu przez co między innymi uszkodzona jest praca nerek.

Dlaczego mokra dieta dla kota jest ważna?

Mimo to, niektóre firmy powołują się, że ich produkt mimo, iż nie ma mięsa i odpowiedniej ilości wody – jest pod ścisłą kontrolą lekarzy weterynarii. Oczywiście możesz domyślić się, czy jest to wartościowa kontrola. Możemy zapytać o to dietetyka zwierzęcego.

Ta nieuczciwa wymiana rzutuje także na nasze portfele i nie tylko dlatego, że w przyszłości więcej wydamy na leczenie pupila.

Karmy weterynaryjne lub polecane przez niewyspecjalizowanych weterynarzy są zazwyczaj bardzo drogie i nieopłacalne patrząc na fakt, że nie ma w nich mięsa. Znacznie taniej i zdrowiej jest karmić swoje zwierze mniejszą ilością mięsnej, dobrej karmy. Cenowo wychodzi ona znacznie korzystniej i nie napędza problemów zdrowotnych.

Uwaga!
Koty chore również mogą jeść mięsne karmy. Jeśli dieta Twojego kota musi ulec zmianie ze względu na stan zdrowia zawsze kontaktuj się z dietetykiem zwierzęcym.

Koty duże i małe – potrzebują w diecie tego co dla nich dobre – mięsa

Co złego znajduje się w karmach komercyjnych?

Patrząc na skład „polecanych przez weterynarzy” karm, na pierwszym miejscu widnieją zboża. Zdarza się też lignoceluloza, która jest odpadem z produkcji drewna. Tak, odpad drzewny jest dodawany do karmy, którą polecają niektórzy (miejmy nadzieje, że będzie ich coraz mniej) weterynarze.

W komercyjnych, popularnych karmach znajdziemy także mnóstwo bezwartościowych dla kotów zapychaczy jak pulpy buraczane, ryżowe, kukurydziane. Szkodzące zboża, a w tym soja również mają udział w karmie „weterynaryjnej” lub przez weterynarza polecanej. 

Zamiast mięsa znajdziemy tam białka hydrolizowane lub bardzo małe ilości produktów odzwierzęcych. Zazwyczaj są one piórami, dziobami lub innymi odpadami z rzeźni. Bez wątpienia taka sytuacja nie może mieć miejsca. Nasi pupile zasługują na mięsne, zdrowe żywienie. 

Kot na suchej, bezmięsnej diecie nie może być kotem!

Potrzebujesz dowodu?

Porównaj skład karm mięsnych karm takich jak GusstoAlpha SpiritMeatloveNaturinaPower of Nature z suchymi, najpopularniejszymi karmami, które widnieją w lecznicach weterynaryjnych. Odpowiedź sobie na pytanie, które z tych karm nadają się do karmienia zwierząt mięsożernych, a które do „karmienia kur”. Więcej o analizie składu karm dowiesz się z tego artykułu.

Co z karmami specjalistycznymi? 

Nieprawdą jest, iż psy czy koty z jakichkolwiek powodów muszą przejść na suchą karmę.

Czy to po sterylizacji czy przy problemach z nerkami zwierzęta mięsożerne nadal powinny jeść mokrą, mięsną karmę. Jednak przy chorobach dietę zwierzęcia należy skonsultować wyłącznie  z zoodietetykiem lub weterynarzem posiadającym wiedzę na temat żywienia.

Fakt, iż weterynarz pracuje w swoim zawodzie 30 lat nie czyni go specjalistą w zakresie dietetyki – wręcz przeciwnie. Tacy weterynarze najczęściej kierując się stażem swojej pracy nie czują potrzeby zagłębiać się w wiedzę w owym temacie. Powielają w ten sposób mity żywieniowe.

Karmy specjalistyczne często nadal mają w sobie szkodzące zboża. Brak mięsa, a ich jedyna „specjalność” polega na tym, że zawierają one substancje lecznicze jak glinki czy zioła, które można podawać we własnym zakresie. Taka karma nie jest warta swojej ceny. 

Jakie mity najczęściej możemy usłyszeć od lekarza weterynarii?

Spotkaliśmy się z weterynarzami mówiącymi iż,

1. Mięsożercy nie mogą jeść mięsa.

Wyjaśnienie: taka opinia to paradoks – cała anatomia kotów mówi, że są one mięsożerne, co za tym idzie ich dieta musi być oparta na mięsie. Może być to mięso surowe, o tym czym jest BARF dowiesz się tu .

2. Pies/kot je wyłączę żołądek ofiary, bo zawiera on rośliny, których pragnie pies/kot.

Wyjaśnienie: Żołądek ofiary stanowi mały procent jej ciała i absolutnie nie jest to powód, dla którego ofiara została zabita. W przypadku wilków zdobycz jest jedzona od strony brzucha, ponieważ miejsce to nie jest osłonięte i ułatwia „zaczęcie” konsumowania ofiary.

Jedyne rośliny, które chce jeść kot to zielone źdźbła traw – nie robi tego dla składników odżywczych, a dla odkłaczania.

3. Pies/kot nie może jeść tylko mięsa, dlatego karmy które poleca zawierają tylko 4% mięsa. 


Wyjaśnienie: Dobra karma dla psa lub kota powinna zawierać od 60%-80% mięsa. W tym może znajdować się tam dodatek podrobów, ale podstawę diety musi stanowić mięso.   

4. Mięso zawiera bakterie, więc jest niezdrowe.


Wyjaśnienie: mięso posiada bakterie, jednak układ pokarmowy mięsożercy jest przystosowany do tego, aby sobie z nimi radzić – stąd też psy czy koty mogą jeść surowe mięso przy diecie BARF.

5. Nie można jeść zbyt dużej ilości białka.

Wyjaśnienie: owszem, nie można, białko, węglowodany i tłuszcze muszą być zrównoważone. Jednak mięsne puszki czy BARF to zbilansowana dieta i zawiera ona odpowiednią ilość białka w stosunku do innych składników.

Poza tym, zwierzęta mięsożerne nie mogą jeść zbóż, a na to już lekarz przymyka oko. Warto również dodać,że BARF i wysokomięsne puszki zawierają przede wszystkim dobre jakościowo białko, które jest zdecydowanie lepiej przyswajalne niż te z suchej karmy.

6. Kot/pies będzie agresywny jak będzie jadł mięso.

Wyjaśnienie: koty i psy bywają agresywne ze strachu, z bólu, z problemów behawioralnych, absolutnie mało poważnym mitem jest to, że białko zwierzęce powoduje agresje u zwierząt.

Wręcz przeciwnie. Składniki zawarte w mięsie wpływają na pozytywny nastrój zwierząt mięsożernych i uspokojenie.

7. Psy i koty mogą jeść mięso, ale yorki/maltańczyki/ragdolle muszą być na specjalnej karmie z dedykacją. 

Wyjaśnienie: To tylko chwyt marketingowy, bez względu na rasę czy wielkość koty i psy powinno żywić się mokrą, mięsną dietą. Zobacz artykuł : Czy yorki mogą jeść mięso.

Tak, Mruczku. Powyższe mity budzą u nas podobną reakcję 🙂

Podsumowując

Zrobimy ogromną przysługę naszym zwierzętom, ich zdrowiu i samopoczuciu oraz naszemu portfelowi, gdy przy wyborze diety będziemy posiłkować się radą dietetyka zwierzęcego. Jeżeli wybieramy weterynarza, to jedynie takiego, który zna się na żywieniu. Polecanie suchej karmy jest brakiem wiedzy o jej szkodliwości.

Zaletą każdego opiekuna jest umiejętność samodzielnego czytania składu karm. Możesz o tym poczytać tutaj: Czy ta karma jest dobra, czyli jak wybrać karmę jeśli chcesz być świadomym opiekunem.

Zobacz także:
Dlaczego nie warto karmić suchą karmą?
Czy karmy marketowe szkodzą?
Czy sucha karma czyści zęby?

Klaudia Borowa

Uważam, że wieloletnie doświadczenie ze zwierzętami to jeszcze nie wszystko- należy skrupulatnie i na bieżąco poszerzać swoją wiedzę i perspektywę na temat swoich podopiecznych. Do wiedzy praktycznej i teoretycznej warto także dodać szczyptę samodzielnej analizy i pasji.

One thought on “Czy weterynarz może polecać szkodliwy sposób żywienia?

  1. Co do mitu nr 6 – jest wręcz przeciwnie bo właśnie w mięsie jest aminokwas – tryptofan, który jest prekursorem do produkcji serotoniny – tzw. hormonu szczęścia. Tak więc zwierzęta mięsożerne, które mają dietę bogatą w tryptofan są mniej zestresowane i mniej agresywne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Recent Content